200 lat temu, w dniu 2 lutego 1825 roku, w nieodległej Oławie urodził się Alexis Langer, architekt, któremu Ziemia Namysłowska zawdzięcza piękny, strzelisty kościół w Smogorzowie oraz budzący podziw ołtarz w namysłowskiej świątyni pw. św. św. Piotra i Pawła. Północna Opolszczyzna chlubi się jeszcze dwoma budowlami mistrza Alexisa. Są to: pierwsze jego sakralne dzieło, czyli kościół w Tułach koło Kluczborka oraz świątynia w Wołczynie.
Jednak ten rocznicowy artykuł nie będzie streszczeniem życiorysu czy dokonań tego niezwykle zasłużonego dla Śląska architekta, który zafascynowany gotykiem, tworzył w tym stylu, nawiązując do monumentalnych średniowiecznych katedr – te wiadomości można znaleźć w Wikipedii. Opowiem tutaj o mistrzu Alexisie, który zaangażował się w zbudowanie świątyni w Smogorzowie.
Do dnia 10 lipca 1854 roku w Smogorzowie istniał modrzewiowy kościółek, który wg miejscowej tradycji był najstarszą chrześcijańską świątynią na Śląsku. Jan Długosz w swych „Rocznikach, czyli kronikach sławnego Królestwa Polskiego” informował, że Mieszko I w roku chrztu Polski (966 r.) właśnie w Smogorzowie ustanowił pierwszą stolicę biskupią dla całego Śląska, godność biskupią powierzając Rzymianinowi o imieniu Godfryd. Duchowny ten pobudował swą biskupią siedzibę, ową modrzewiową świątynię i z tego powodu kościółek nazywany był „Katedrą Smogorzowską”. Jednak w lipcowy wieczór o godz.11.00 drewniana świątynia spłonęła.
W tym czasie proboszczem smogorzowskiej parafii był ks. Franciszek Marzoń, chłopski syn pochodzący z Toszka na Górnym Śląsku – drugi bohater naszej opowieści. To on zdecydował, że Alexis Langer będzie budowniczym nowej świątyni. To przede wszystkim dzięki jego korespondencji odnalezionej w archiwach parafialnych oraz licznym jego informacjom prasowym relacjonującym postępy budowy, możliwe jest odtworzenie najważniejszych momentów z historii powstawania budowli.
Zapewne z prasy katolickiej proboszcz Marzoń dowiedział się o powstawaniu w Tułach neogotyckiej świątyni, zaprojektowanej i budowanej przez dobrze zapowiadającego się młodego, 29 letniego Alexisa Langera. Zaraz po pożarze zwrócił się z prośbą do wrocławskiej kurii o kontakt z architektem. Znamy odpowiedź, która nadeszła już 25 lipca 1854 roku – Langer przebywa nadal w Tułach, kontynuując budowę świątyni na zamówienie hrabiego von Blacha. Dowodem na nawiązanie bezpośredniego kontaktu, jest z kolei list Langera, w którym architekt wyraża swoje wielkie współczucie dla całej parafii w związku z utratą świątyni. W kolejnym piśmie, na prośbę proboszcza Marzonia, architekt dokonał wstępnej wyceny budowy kościoła – była to kwota 40 000 talarów! Wycena jest opracowana w Tułach i opatrzona datą 6.04.1857.
Wcześniej, bo w styczniu 1856 roku, Katolicka Rada Parafialna wraz z proboszczem Marzoniem zwróciła się z apelem do Ślązaków o wsparcie datkami budowy nowej świątyni, w którym po raz pierwszy publicznie potwierdzono udział Langera w inwestycji, wymieniając koszty budowy o połowę mniejsze (Schlesisches Kirchenblatt nr 1 z 5.01.1856, str. 7-8):
„…w ciągu tego roku …wypaliliśmy 100 000 cegieł pełnych i zakupiliśmy kilkaset buszli wapna na budowę kościoła, który ma być zbudowany w starym, gotyckim stylu według planów znanego architekta Alexisa Langera. Według szacunkowych wyliczeń koszty budowy kościoła wyniosą ponad 20 000 talarów. Wprawdzie to ogromna suma! – Ale nie poddajemy się…”
Skąd ta cenowa rozbieżność? Może cała tajemnica tkwi w słowie „ponad”? Z pewnością trwały negocjacje, po których zdecydowano, która z wersji świątyni będzie ostatecznie budowana. W archiwach parafii znajduje się rysunek wersji budowli z wysoką wieżą z zegarem, umieszczoną centralnie przed nawą główną. Zapewne ze względu na koszty ta wersja przepadła. Langer zaproponował więc inny, oszczędniejszy projekt. Znamy jego rysunkową, poglądową wersję. Ostatecznie przyjęto to rozwiązanie, ale w jego lustrzanym odbiciu.
W cytowanym artykule, jedno ze zdań mobilizujących Ślązaków do finansowania budowy, dobitnie tłumaczy, dlaczego to Langer, projektant strzelistych, neogotyckich form został zatrudniony do tego przedsięwzięcia:
„…Co powiedzieliby o nas potomni, gdybyśmy w tym niezwykłym historycznie miejscu zbudowali prosty kościół bez wieży i bez wzniosłego sklepienia? Czy nie oskarżyliby duchownego, pod którego kierownictwem prowadzono budowę, o oszustwo, a Ślązaków w ogóle o niewdzięczność?…”
Widać, że proboszcz Marzoń rozumiał swą wielką odpowiedzialność i czuł na sobie presję przyszłych pokoleń. W dalszej części apelu, zamieszczono informację o sposobie pozyskiwania środków na budowę nowej świątyni:
„…Na koniec ogłaszamy, że mamy tak zwane krzyże konania, wykonane z czcigodnego starego drewna ocalonego z pożaru kościółka modrzewiowego, które są zaopatrzone w figury Chrystusa i pobłogosławione jako relikwie, na pamiątkę tego pierwszego chrześcijańskiego kościoła na Śląsku w Smogorzowie. Krzyże te później u nas można otrzymać po złożeniu zamówienia, w zamian za złożenie ofiary. Na odwrocie tych krzyży znajduje się litografia starego czcigodnego, spalonego kościoła w Smogorzowie wraz z herbami pierwszych czterech biskupów śląskich, którzy żyli i umarli tu w Smogorzowie, a których czcigodne kości leżą jeszcze w tutejszej krypcie kościelnej, która pozostała nietknięta przez pożar…”
Kolejnym ważnym etapem w budowie następczyni „Smogorzowskiej Katedry” były dwa oddzielne wydarzenia: poświęcenie kamienia węgielnego a następnie poświęcenie fundamentów pod nowy kościół. W obu tych uroczystościach uczestniczył Alexis Langer, a ich przebieg znany jest ze szczegółowej relacji, jaką dla potomnych zapisał ks. Franciszek Hertel, proboszcz parafii w Krzyżownikach, który jednocześnie był dziekanem dekanatu rychtalskiego, w skład, którego wchodziła wówczas smogorzowska parafia. Odręczny tekst z języka niemieckiego przetłumaczył Kazimierz Cieplik, który między innymi jest autorem publikacji pt. „Rychtalscy organmistrzowie”. Z wdzięczności dla dziekana Hertela przytaczam go w całości:
„Na pamiątkę!
Dnia 9 lipca 1859 r. odbyło się z okazji kanonicznej wizytacji generalnej wielebnego biskupa Hebronu i biskupa pomocniczego z Wrocławia Bernarda Bogedaina, poświęcenie kamienia węgielnego pod budowę nowego budynku kościoła, konsekrowania i złożenia na pierwotnym placu budowy zgodnie z biskupim rytuałem, na miejscu zniszczonego przez pożar 10 lipca 1854 r. o godzinie 11 w nocy, najbardziej szacownego starożytnego kościoła katolickiego na Śląsku w Smogorzowie, powiat Namysłów, rządu okręgowego we Wrocławiu, rychtalskiego dekanatu. Obecni byli księża:
duchowni z rychtalskiego dekanatu:
1.dziekan i proboszcz Franciszek Serafin Hertel z Krzyżownik
2. wicedziekan i proboszcz Franciszek Serafin Marzoń ze Smogorzowa
3.inspektor szkolny namysłowskiego powiatu i proboszcz Karol Boromeusz Mrozik z Rychtala
4.proboszcz Bernard Finke z Kowalowic
5.proboszcz – administrator Mikołaj Kulawy z Włoch (pow. Namysłów)
6.kapłan Rudolf Anderka z Rychtala
7.kapłan Józef Wittkowitz z Krzyżownik
z dekanatu namysłowskiego:
8.dziekan i proboszcz miasta Józef Gebel z Namysłowa
9.radca generalny urzędu wikariatu i II sekretarz Karol Steinig z Wrocławia
10.v-ce kustosz katedry, kustosz biblioteki katedralnej, wikariusz katedry Piotr Reinert
jako ceremoniarz z Wrocławia
Oprócz zgromadzonych proboszczów, parafian i innych wiernych, obecni byli świeccy, w tym budowniczy i architekt Langer z Wrocławia.
Przebieg uroczystości:
Z sali plebanii, tymczasowo przeznaczonej na kaplicę do nabożeństw, zgromadzenie idzie w porządku kościelnym, z krzyżem i chorągwią na czele, z pieśnią Kto się w opiekę, pod budowlę z zastygłymi dźwiękami stopionych (w pożarze – mój dop.) starych dzwonów, który staje się placem budowy. Młodzież ozdobiona krzyżami z kwiatów, prowadzona przez swojego nauczyciela, organistę Johanna Langera, podążała za biskupem, który szedł z mitrą, laską pasterską (pastorał) i licznym duchowieństwem, które do niego dołączyło, budowniczy Langer oraz liczni zgromadzeni parafianie, zarówno katolicy jak i niekatolicy.
Po przybyciu na plac budowy biskup zwrócił się do zebranych przy akcie święcenia po polsku, a proboszcz Gebel przemówił do obecnych po niemiecku, po czym poświęcono kamień węgielny i fundamenty.
Po zakończeniu konsekracji, zgromadzeni powrócili do kaplicy we wspomnianym porządku, śpiewając po polsku Te Deum, gdzie biskup zgodnie ze zwyczajem wyraził swoje zatroskanie i dalszą opiekę (nad parafią i wiernymi – mój dop.) i na tym uroczystość została zakończona.
Jednak po dokładnym zbadaniu fundamentów, miejsce do budowy nowego kościoła okazało się niewystarczające (nieodpowiednie), a miejscowemu proboszczowi Marzonowi udało się uzyskać instrukcje od Królewskiego Rządu Wrocławia i przed rokiem od Ministerstwa z Berlina miejsce (plac) na budowę budynku, które pod każdym względem było odpowiednie, do pozyskania na gruntach Dominium (majątku). Tak więc 5 września 1859 r. dziekan Hertel tam też położył kamień węgielny pod nowy budynek kościoła (w nowym miejscu – mój dop).
Uroczystość odbyła się w następujący sposób: we wmurowaniu kamienia węgielnego, po złożeniu świętej ofiary przez miejscowego proboszcza Marzonia, o godzinie 9 rano w kaplicy, w której udział wzięli:
z dekanatu rychtalskiego:
1. dziekan i proboszcz Franciszek Serafin Hertel z Krzyżownik
2. wicedziekan i proboszcz Franciszek Serafin Marzon ze Smogorzowa
3. proboszcz Bernard Finke z Kowalowic
4. kapłan, były administrator parafii Kościeliska, Ernst Schmude z Rychtala
5. kapłan Karol Boromeusz Dittrich z Krzyżownik
Nieobecni byli:
inspektor szkolny i proboszcz Karol Boromeusz Mrozik z Rychtala z powodu choroby, który podczas uroczystości miał wygłosić mowę po niemiecku
administrator Mikołaj Kulawy z Włoch z powodu funkcji kościelnych
z dekanatu namysłowskiego:
6. dziekan i proboszcz miasta Józef Gebel z Namysłowa
7. kapłan Mateusz Filistin z Namysłowa
z dekanatu sycowskiego:
8. proboszcz Daniel Staś z Trębaczowa
9. lokalista i były proboszcz Skorogoszczy Jan Michaś z Nowej Wsi Książęcej
10. królewski starosta namysłowskiego powiatu Salice-Kontessa z Namysłowa (katolik)
11. królewski komornik i dzierżawca Dominium Kahl (niekatolik)
12. budowniczy i architekt Langer z Wrocławia
Z sąsiedztwa napłynęli parafianie i osoby innych wyznań wiary, w tym katolicki aspirant duchowieństwa Franz Schubert z Darnowca i odpowiednio Wrocławia.
Zgromadzenie nastąpiło na starym placu budowy w porządku kościelnym jak wcześniej. Stamtąd kamień węgielny, już poświęcony przez biskupa, przeniesiony przez osiem uczennic na nowy plac budowy, gdzie nowe fundamenty były już na miejscu. Po zakończeniu pieśni dziekan Hertel najpierw zwrócił się do obecnych po polsku przy wzniesionym krzyżu i zgodnie z diecezjalnym rytuałem przystąpił do wmurowania kamienia węgielnego, z pominięciem błogosławieństwa tego kamienia.
Po zakończeniu aktu konsekracji wszyscy uczestnicy udali się do kaplicy, gdzie udzielono błogosławieństwa z Najcenniejszym Dobrem i uroczystość kościelna została zamknięta.
Oprócz wymienionych od 1 do 12 w uroczystościach wzięli udział: z Królewskiego Departamentu Inspektora Budowlanego – Blanckenhorn z Brzegu, geodeta von Hippel z (brak miejscowości).
Niżej podpisany kieruje do czytelnika tych wersów spisanych na pamiątkę, prosząc o pobożne „Memento” i wieczny odpoczynek, kiedy zostanie wezwany do wieczności.
Krzyżowniki, dnia 19 września 1859 r.
Franciszek Serafin Hertel
dziekan i proboszcz”
Po konsekracji fundamentów nowej świątyni, prace budowlane niezwłocznie ruszyły z wielką intensywnością, o czym informuje proboszcz Marzoń w gazecie Schlesisches Kirchenblatt nr 45 z 5.11.1859, str. 548:
”Smogorzów, październik 1859. … Zaznaczyć należy, że po pokonaniu wielu przeszkód rozpoczęliśmy budowę kościoła w stylu gotyckim, według planów mistrza budowlanego Langera. W tym roku postęp prac spowodował, że jesteśmy już 14 stóp nad ziemią…”
Langer został tutaj nazwany mistrzem budowlanym, gdyż po zaprojektowaniu świątyni rozpoczyna swą działalność w nowej roli, kierując osobiście wznoszeniem nowego gmachu i wykonując funkcję właśnie mistrza budowlanego (takie też miał wykształcenie – choć projektował wiele budowli, nie był architektem z dyplomem akademickim) podobnie jak w Tułach.
W następnym roku prace nadal przebiegały bardzo sprawnie. Na dopiero co wzniesionej południowej ścianie świątyni (od strony Kowalowic) pojawiła się tarcza z piaskowca, z inicjałami Langera i datą: „AL1860”. Tarcza ta do dziś upamiętnia autora tej budowli. Langer miał w zwyczaju w podobny sposób sygnować większość swych architektonicznych dzieł.
W lipcu 1861 roku proboszcz Franciszek w kolejnej relacji z postępów prac (Schlesisches Kirchenblatt nr 30 z 27.07.1861, str. 370) informuje też czytelników o rysunku Langera, który ofiarodawcom dawałby wyobrażenie, jak będzie wyglądała gotowa świątynia. Dzieło w formie litografii ma też mobilizować darczyńców do kolejnych wpłat:
„…możemy wam powiedzieć, że pilnie pracujemy nad naszym kościołem i że czas jest już niedaleki, kiedy i my będziemy mogli ukoronować oblubienicę i poświęcić nową świątynię Bożą. Z góry jednak wzięliśmy pod uwagę, w jaki sposób moglibyśmy już teraz dać życzliwym ofiarodawcom budulca i innym obserwatorom naszej pracy diecezjalnej jasny obraz wielkości, piękna i jakości naszego nowego kościoła św. Jana [Chrzciciela – JW] wystawianego w miejsce starej drewnianej budowli i w tym celu wydaliśmy właśnie obraz, litograficzną odbitkę, wykonaną z wielką dokładnością w instytucie Adolpha Bonza w Stuttgarcie według rysunku mistrza budowlanego Langera, który kieruje budową kościoła.
Tutaj, z tego wspaniałego obrazu, który pod szkłem i w ramie nie zepsuje żadnego pokoju i pozostanie drogim wspomnieniem dla każdego, kto przyczynił się lub nadal przyczynia się do budowy naszego kościoła, widać wznoszony gmach od strony północno- zachodniej z wysmukłą wysoką na 200 stóp wieżą z krzyżem i prezbiterium.
Bogata dekoracja architektoniczna widoczna jest już w hełmach wieżyczki kalenicowej [sygnaturki, która chyba ze względów oszczędnościowych nie została wzniesiona – JW], wieżyczki schodowej [małej wieży-JW], a zwłaszcza wieży głównej, która przypomina tę Munster we Fryburgu [gotycka Katedra Najświętszej Marii Panny we Fryburgu, o której mówi się, że posiada “najpiękniejszą wieżę kościelną świata chrześcijańskiego” – JW], z jej drobnym ażurem, choć ta ostatnia nie została jeszcze wzniesiona.
Wieża jest tylko do korony, w piątej galerii, podczas gdy reszta budynku jest ukończona. Ponieważ nadal potrzebujemy wielu kamieni, aby dokończyć hełm do wysokości zwieńczenia i samego krzyża, i ponieważ mamy nadzieję, że skończymy w 1862 roku, jak Bóg da i obdarzy nas pokojem, musimy prosić o nowe kamienie budowlane, nie mogąc zaoferować niczego poza nagrodą nieba.
Mamy jednak jeszcze zapas tych niepozornych krzyżyków z drewna uratowanego z pożaru starego kościoła (który liczył sobie 900 lat!), które mogą nam jeszcze przynieść wiele grajcarów; a kto kupi taki krzyżyk po znanych cenach, otrzyma również obrazek z widokiem naszego kościoła. Kto jednak życzy sobie tylko tego ostatniego, proszony jest o drobną opłatę w wysokości 2 groszy za obraz. We Wrocławiu można go nabyć w każdej chwili u sprzedawcy modlitewników, pana Langego (Katharinenstrasse nr 9) [obecnie ul. św. Katarzyny – JW]. Proboszcz Marzoń w Smogorzowie również chętnie załatwi jak najszybciej takie zamówienia; nikt nie będzie zawiedziony, wszyscy będą uszczęśliwieni, że taka budowla może zostać wzniesiona na Śląsku…”
Także w lipcu 1861 roku, smogorzowska inwestycja poddana była kontroli przez pruską inspekcję budowlaną. Po wpłynięciu wielce pochlebnego raportu pokontrolnego proboszcz Franciszek informuje o jego treści, a przy okazji podaje do publicznej wiadomości pierwszy prognozowany termin konsekracji świątyni (Schlesisches Kirchenblatt nr 45 z 09.11.1861, str. 562, 563):
„…Wspaniała budowa kościoła coraz bardziej zbliża się do końca, a jego konsekracja odbędzie się jesienią w przyszłym roku.
Pan Langer, mistrz budowlany z Wrocławia, któremu składam serdeczne podziękowanie i mam szczerą nadzieję, że będzie żył jeszcze długo, aby zbudować jeszcze wiele kościołów na chwałę Bożą, tą budowlą wyrobi sobie nieśmiertelne imię w naszej diecezji.
Wśród wielu bardzo pochlebnych ocen tej budowli przez fachowców, wolno mi tu wspomnieć, że pan Stuler, (państwowy inspektor budowlany) i główny architekt z Berlina, podczas inspekcji budynku, jak podaje jego raport z wizytacji z 18 lipca, bardzo wysoko ocenił tę budowlę kościelną:
„Cała realizacja, którą kieruje pan Langer, została przeprowadzona z wielką starannością i miłością, nie tylko pod względem technicznym, ale również stylistycznym i należy ją uznać za udaną. W szczególności należy pochwalić monumentalne podejście do konstrukcji poprzez zastosowanie łukowych sklepień we wnętrzu, ceglane zwieńczenie wież, użycie piaskowca do maswerków w oknach, w narożnych wspornikach wież i we wszystkich zdobieniach które, zgodnie z wymogami stylu, zostały uwzględnione w sposób kompleksowy. Pod tym względem kościół wyróżnia się na tle zdecydowanej większości nowo budowanych kościołów protestanckich, w których czyni się znacznie większe oszczędności.
Głównymi kryteriami budowy były uwarunkowania techniczne i wymogi sakralne.
Należy sobie życzyć, aby ten ciekawy i pod wieloma względami piękny budynek mógł być ukończony bez zakłóceń!”
Tak – ja też życzę sobie tego ostatniego, a już na pewno wszystkim naszym przyjaciołom i patronom. Ale – ale – pozostała nam jeszcze do wykończenia mała wieża, dzwony, organy, okna, stacje, ołtarze, ambona, konfesjonały, posadzka … i jeśli wnętrze kościoła ma być urządzone zgodnie z wyglądem zewnętrznym, to i tak potrzebuję 3800 talarów dodatkowo nie licząc istniejących funduszy budowlanych…”
Wymienione liczne poczynania zostały zrealizowane, gdyż 24 lipca 1862 ks. proboszcz Franciszek Marzoń po poświęceniu nowych dzwonów wygłosił długą, kwiecistą mowę, w której wspomniał też o końcu budowy gmachu świątyni. Oto fragmenty:
„Przedmowa po poświęceniu 4 nowych dzwonów kościelnych w Smogorzowie.
…Upoważniony od najprzewielebniejszego księcia Biskupa naszego poświęciłem ie w przytomności waszej podług od Kościoła rozporządzonych obrządków. Wielki dzwon dostał imię Ś Godofreda drugi N.P.Mari trzeci Ś Józefa a czwarty ś Franciszka Serafina Teraz mają być wciągnięte na swoje miejsce które im jest zgotowane w tej nowo zbudowanej wieży kościelnej… staniecie się godnymi , posiadać tak piękne dzwony które odtąd wielką będą ozdobą nowo zbudowanego kościoła…” (pisownia oryginalna – zapis „Przedmowy…” został dokonany pismem odręcznym, w języku polskim przez ks. proboszcza Franciszka Marzonia).
Znając dokładne dzienne daty rozpoczęcia budowy (poświęcenie fundamentów przez dziekana Hertela – 5.09.1859), oraz jej zakończenia (poświęcenie dzwonów – 24.07.1862) można obliczyć dokładnie czas jej trwania – 2 lata, 10 miesięcy i 20 dni. Jest to niezwykłe tempo, jak na tak okazałą budowlę. Być może dalej trwały jakieś prace wykończeniowe, choć wiadomo, że w tym samym roku (1862) kościół został wyposażony w organy z rychtalskiej pracowni organmistrza Spiegla i w dwa ołtarze boczne, stojące po obu stronach ołtarza głównego.
Przy tej okazji należy też skorygować nieprawdziwą informację na temat czasu budowy smogorzowskiego kościoła, podawaną w większości publikacji (1861-1863). Poprawne daty to 1859-1862, co również potwierdza sam mistrz Langer w podpisie wspomnianego wyżej rysunku świątyni „Nowy kościół w Smogorzowie powiat Namysłów. Zbudowany z drobnych datków w ciągu 1859, 60, 61, 62”
W sierpniu 1863 roku ukazał się w Śląskiej Gazecie Kościelnej dość obszerny artykuł o sakralnych inwestycjach na terenie całej śląskiej diecezji, w tym opisano dokonania i liczne plany budowy nowych świątyń przez Alexisa Langera. Pierwszy omawiany projekt w poniższym fragmencie tego artykułu to rozpoczęta w 1862 roku budowa największego dzieła mistrza Alexisa – kościoła pw. św. Michała we Wrocławiu:
(Schlesisches Kirchenblatt nr 33 z 15.08.1863, str. 390-391) „…Łatwo uwierzyć, że cała budowa, jeśli zostanie ukończona zgodnie z bogatym projektem mistrza budowlanego Langera z podwójnymi wieżami górującymi nad wieżą kościoła św. Elżbiety, może zająć ponad 6 lat i kosztować prawie dwieście tysięcy talarów….
…W Smogorzowie, podobno najstarszej stolicy biskupiej w pobliżu Namysłowa, wysiłki ks. proboszcza Marzonia w końcu zaowocowały ukończeniem nowego kościoła, zachwycającego Domu Bożego, który wymagał dużych nakładów finansowych, ale który, jak można się samemu przekonać, wydaje się oferować więcej przestrzeni dla świata duchowego niż dla samej liczby wiernych….Kościół Mariacki w Chrząstawie Wielkiej również zostanie wkrótce ukończony, na co ks. proboszcz Rosler niestrudzenie zbierał i przekazywał wszystkie zgromadzone fundusze. W Smogorzowie, Wołczynie, Chrząstawie Wielkiej odnajdziemy architektoniczne dzieła Langera w jego oryginalnym gotyckim stylu, którym należy życzyć długiego istnienia, tym bardziej, że ten sam mistrz, oprócz wcześniejszej budowy świątyni w Tułach pod Opolem, jest obecnie odpowiedzialny za budowę kościoła w Katowicach, która postępuje pomimo niepokojów w Polsce, budynku ratusza w Ząbkowicach Śląskich, kolegiaty w Marienthal, a niedawno powierzono mu nową budowę kościoła katolickiego w Bielawie…”
Z powyższej relacji można wnioskować jak wielkie na Śląsku było zapotrzebowanie na nowe świątynie katolickie. Ich budowa stała się możliwa w dość krótkim oknie czasowym, które otworzyło się po wejściu w życie w protestanckich Prusach konstytucji z 1850 roku, która głosiła wolność religii. Czas tolerancji stopniowo ograniczanej, definitywnie się skończył po zjednoczeniu Niemiec i utworzeniu cesarstwa (1871). W artykule też wspomniano „niepokoje w Polsce”. W ten sposób autor określił największy w XIX wieku zryw narodowy Polaków w zaborze rosyjskim jakim było Powstanie Styczniowe (22.01.1863 – 11.04.1864).
Niebawem miała nastąpić wielka chwila wieńcząca wieloletnie wysiłki, czyli dzień konsekracja kościoła. Proboszcz Marzoń korespondował w tej sprawie z biskupem wrocławskim Henrykiem Försterem, co jak na zwykłego proboszcza nie było chyba częstym przypadkiem. Różne daty były proponowane, ustalane i odwoływane. Na przeszkodzie stawały ważne biskupie obowiązki na terenie olbrzymiej wrocławskiej diecezji, obejmującej nie tylko pruski Śląsk, ale i Berlin oraz część Śląska Cieszyńskiego, leżąca w granicach Cesarstwa Austriackiego. Nie bez znaczenia był też stan zdrowia biskupa. Ostatecznie ustalono, że ten doniosły akt nastąpi w Dniu Wszystkich Świętych, czyli 1 listopada 1863 roku. Uzgadniając przebieg uroczystości tego dnia, proboszcz Marzoń zaproponował, by biskup Henryk po uroczystościach konsekracyjnych w nowym kościele udzielił ślubu jego twórcy, czyli Alexisowi Langerowi. Propozycja jednak została kategorycznie odrzucona z tego powodu, że to nieodpowiedni czas na taką uroczystość, a do tego Langer nie jest parafianinem smogorzowskiej wspólnoty. Musimy pamiętać, że architekt w tym czasie kontynuował pracę nad ważną dla biskupa Förstera inwestycją, czyli budową kościoła pw. św. Michała we Wrocławiu i zapewne biskup miał wobec Langera swoje osobiste plany.
O akcie konsekracji pisano w wielu gazetach nawet w odległych miejscach np. w bawarskim Augsburgu (Augsburger Postzeitung nr 261 z 5.11.1863, str. 1765), czy w austriackim Innsbrucku (Katholische Blatter aus Tirol nr 35 z 20.12.1863, str. 839). W tym ostatnim piśmie znalazła się dość krótka informacja, ale zawierająca wielce istotną informację na temat ostatecznych kosztów budowy:
„W uroczystość Wszystkich Świętych, wielebny książę biskup Henryk poświęcił nowy kościół w Smogorzowie koło Namysłowa, który został zbudowany według planów Langera w stylu neogotyckim i kosztował wraz z całym wyposażeniem prawie 30.000 talarów”.
Najwięcej informacji z przebiegu konsekracji przekazują nam dwie inne gazety. Pierwsza to Dziennik Poznański nr 256 z 8.11.1863, str.1 (w języku polskim – artykuł łatwo odszukać w sieci, by poznać całą jego treść), a druga to Breslauer Zeitung nr 515 z 4.11.1863, str. 272. Ta wrocławska gazeta przytacza całą biskupią historię Smogorzowa z jego modrzewiowym kościółkiem. Następnie prezentowany jest szczegółowy przebieg uroczystości. Przytoczony mały fragment opisuje lokalizację, wygląd i wystrój nowej świątyni, oraz podkreśla kto jest jej twórcą:
„…Nowy kościół z wieżą zbudowano naprzeciw plebanii na otwartej przestrzeni w stylu iście gotyckim i pokryto łupkiem. Może pomieścić od 500 do 600 osób. Zarówno powłoka zewnętrzna, jak i dekoracja wewnętrzna tworzą imponujący widok, a na szczególną uwagę zasługują wysokie, ostrołukowe okna [a w nich witraże] wykonane z kolorowego szkła i ozdobione wizerunkami apostołów. Budowniczym kościoła jest pan Langner [powinno być – Langer – JW], mistrz budowlany z Wrocławia, a pan Spiegel, budowniczy organów z Rychtala, zbudował w kościele bardzo dźwięcznie brzmiące organy. Podłoga kościoła jest wyłożona kamieniem łupkowym, sklepienie sufitu jest w kolorze nieba, ściany boczne są ciemnozielone ze złotymi i kolorowymi krawędziami. Otwarta przestrzeń wokół kościoła jest zamknięta murem z 12 małymi kapliczkami…”
W ten oto sposób współpraca dwóch nieprzeciętnych ludzi zaowocowała powstaniem przepięknej budowli, która jest i będzie w przyszłości chlubą nie tylko mieszkańców Smogorzowa, ale i całej Ziemi Namysłowskiej a nawet naszego województwa. Nie przez przypadek świątynia w 2019 roku zdobyła miano „Perły Opolszczyzny”.
Co jeszcze łączy ks. proboszcza Franciszka Marzonia z architektem, a jednocześnie mistrzem budowlanym Alexisem Langerem? Otóż do naszych czasów nie zachowały się groby obu osobistości, choć mniej więcej wiadomo, gdzie każdy z nich został pochowany.
Gdzieś po cichu rodzi się myśl, by obie te zasłużone dla Smogorzowa osoby uhonorować np. wspólną tablicą pamiątkową, byśmy następnym pokoleniom przekazali wiedzę, komu zawdzięczają tą niezwykle piękną budowlę.
autor: Jerzy Wierzchowski [JW] *)
*) Prezes Stowarzyszenia Nasz Smogorzów. Cytowane materiały zostały odszukane przez członków Koła Historycznego działającego w tym Stowarzyszeniu.
