“Twórczość Józefa Lompy” – Nr 20 (138) Namysłowski Kurier Lokalny, 4 listopada 2021

autor: Tadeusz Wincewicz (Izba Regionalna )

Józef Lompa urodził się 29 czerwca 1797 r. w drobnomieszczańskiej rodzinie w Oleśnie. Zmarł 29 marca 1863 w Woźnikach na Śląsku. Był nauczycielem, polskim działaczem, poetą, tłumaczem, publicystą.

Współpracował z wieloma ówczesnych czasopismami, prozaik, pionier oświaty ludowej oraz etnografii na Śląsku. Prekursor procesu polskiego odrodzenia narodowego na Górnym Śląsku oraz autor polskich podręczników szkolnych oraz książek religijnych i historycznych. Ale nie o życiorysie słynnego Ślązaka, lecz jego twórczości związanej z ziemią namysłowską tu mowa…

Najbardziej znanym utworem Józefa Lompy mającym związek z Namysłowem, a dokładniej – Smogorzowem, jest wierszowana „Piosnka o Smogorzowie”, opublikowana na łamach „Gwiazdki Cieszyńskiej” nr 38 z 1856 roku. Powstała ona po spaleniu się drewnianego kościółka smogorzowskiego, legendarnej katedry biskupów smogorzowskich z X wieku, a będąca apelem Autora o zbiórki pieniężne na odbudowę świątyni. „Piosnka…” znana jest lokalnie głównie dzięki dawnym publikacjom w „Gazecie Ziemi Namysłowskiej” oraz blogowi internetowemu śp. Tadka Nowaka („entedy” na portalu „Namysłowianie.pl”).

Innym utworem Lompy, o którym lokalnie wiadomo, miały być „Życiopisy biskupów Dycezyji Wrocławskiej, jako datek do historyi Kościelnej Szląska”, ale z przyczyn finansowych autor nie zdołał ich wydać. Ich fragment niebawem jednak ujrzy światło dzienne, więc będzie inna okazja, by je przybliżyć naszym Czytelnikom.

Warto wymienić też inne publikacje Lompy, w których mowa jest o Namysłowie. Najwcześniejszą znaną mi jest powieść „Pielgrzym w Lubopolu, czyli Nauki wiejskie, szczególniej dla ludu szląskiego zastosowane”, wydana w Lublińcu w 1844 roku. Owym pielgrzymem jest postać nauczyciela z powiatu namysłowskiego (fragment w pisowni oryginału):

„Byłem przez lat trzydzieści i pięć nauczycielem szkółki wiejskiej w powiecie Namysłowskim; pełniłem ściśle obowiązki stanu mojego, od mojej młodości jednak słabowity, a od lat kilku ciągle chorobliwy i na duszność piersi cierpiący, zmuszony byłem, za zezwoleniem zwierzchności, urząd mój złożyć. Przez wielkie staranie i pomoc usilną dobrodziejów moich, pobieram teraz miesięcznie trzy talary pensyi. Miałem żonę dobrą, ale mi ona przed sześcią laty bez potomstwa umarła. Życzę sobie, strawić resztę dni moich w odpoczynku i cichości; ponieważ jednak z tak miernej pensyi wszystkich potrzeb życia, niechajby i najskromniejszego, opędzić nie można, chciałbym sobie w rodzinie mojej, bądź też i u obcych, za usługi jakowe przystojne, do których jeszcze siły moje wystarczą, przytułek jakowy znaleść, w miarę ktorychby mi przynajmniej bezpłatne pomieszkanie i opał dano, abym się o jakiekolwiek ofiary względem wsparcia mego nikomu naprzykrzać nie potrzebował. W przód zamierzyłym sobie jeszcze odprawić podróż przez część Górnego Szląska i odwiedzić dawnych dobrodziejow, znajomków i przyjaciół moich, albowiem rodowitym będąc Górno-Szlązakiem kocham lud ten szczerze, lubo on jest z wielu stron pogardzony i niesprawiedliwie oczerniony. W drodze mojej dotąd odwiedziłem Kościoły od kilku wieków sławne. Byłem u Świętej Anny przy Oleśnie, na Jasnej Górze przy Częstochowie, w Lubeczku przy Lublińcu, a teraz zamyślam jeszcze na górę S. Anny, ztamtąd do grobu Świętej Eufemii w Raciborzu, do Pschowa przy Rybniku, a zpowrotem do Piekar Niemieckich przy Bitomiu. Dalej rzekł podróżny. Dzisiaj chciałbym jeszcze zaciągnąć na noclóg do Kielcy, abym mógł być w czas rano na Mszy Świętej w Kościele tamtejszym u Księdza staruszka, o którym to już tak wiele dobrego słyszałem. Chciałbym też i oglądać w ogrodzie jego, pagórek, na którym poganie ofiary swoje czynili, niż w ojczyźnie naszej światło chrześciaństwa rozjaśniało”…

Nazwę naszego miasta, Rychtala, Miejsca i Smogorzowa znajdujemy także w podręczniku „Krótki rys jeografii Śląska dla nauki początkowej”, wydanym w Głogówku w 1847 roku:

„Namysłów, (Namslau) dawniej twierdza, której fortyfikacje 1741 zniesione zostały. Są tu sławne jarmaki na bydło. Rychthal, (Reichthal) nad rzeczką Rudnicą, miasteczko, mające 1200 mieszk. większą częścią rolnictwem się trudniących. Miejsce, (Stadtel) wieś znaczna, gdzie wiele żydów. Szmogorzów, gdzie był pierwszy kościoł chrześciański w Szląsku wystawiony”.

Z choćby powyższych przykładów domniemywać można, że Józef Lompa nie tylko znał fakty z historii ziemi namysłowskiej, których mógł poznać choćby z nauki w seminarium nauczycielskim, gdzie wykładana była też geografia i historia, ale również łączyła go z naszą ziemią nić sympatii. Sympatii przejawiającej się chociażby przejmowaniem się losem spalonego drewnianego kościółka smogorzowskiego, chęcią pomocy w jego odbudowie. Więcej o tym w publikacji bpa Wincentego Urbana „Pomoc Józefa Lompy dla kościoła w Smogorzowie”.

Czy Lompa był w Namysłowie i okolicach – to raczej retoryczne pytanie. Bardziej właściwym jest – kiedy po raz pierwszy był na ziemi namysłowskiej, choć trudno to ustalić. Może już wówczas, gdy był uczniem szkoły elementarnej i towarzyszył ojcu w wyjazdach na jarmarki i odpusty? Na pewno wielokrotnie przejeżdżał przez Namysłów w latach 1815-1817, czyli w czasie gdy był uczniem katolickiego seminarium nauczycielskiego we Wrocławiu w poklasztornym budynku na Piasku, obok kościoła św. Jakuba. Jak odnotowała Janina Ender w rozdziale poświęconym J. Lompie opracowania „Obrońcy ludu śląskiego (Warszawa 1956): „podróże z Olesna do Wrocławia i z powrotem, w czasie pobytu w seminarium, odbywał Lompa prawdopodobnie „rzemiennym dyszlem”. Dzięki temu poznał wtedy okolice, przez które wiodła droga i już wówczas notował sobie, gdzie jeszcze utrzymywał się język polski”. Podróżowanie „rzemiennym dyszlem” oznaczało – jechać dokądś, często zbaczając i wstępując po drodze tu i ówdzie, od znajomych do znajomych, z nieprzewidywalnymi postojami. Najkrótszy ówczesny trakt z Olesna do Wrocławia prowadził właśnie przez ziemię kluczborską, namysłowską, okolice Oławy. Warto dodać, że po ukończeniu nauki seminaryjnej oraz uzyskaniu świadectwa nauczycielskiego Lompa otrzymał posadę adiuwanta, czyli pomocnika nauczyciela we wsi Cieszyn w powiecie sycowskim, a więc niedaleko od Namysłowa. Przebywał tam jednak tylko miesiąc, a następnie objął posadę nauczycielską we wsi Łomnica pod Olesnem. Być może wówczas też wędrował po naszych ziemiach, zwiedzał Namysłów, Smogorzów…

Towarzystwo Miłośników Ziemi Namysłowskiej występuje z propozycją do Rady Miejskiej o nadanie imienia Józefa Lompy również jednej z nowych ulic w Namysłowie.

Piosnka o Smogorzowie
Józef Lompa
[„Gwiazdka Cieszyńska”, 1856 r.]

Mili szląscy bracia, proszę, posłuchajcie,
I w pamięci swojej śpiewem zachowajcie.

Przed dziewięć set laty – kraj nasz nie był cały
Tak uprawny jak dziś i tak zamieszkały.
Wsi i miast niewiele koło zamków było,
l tak się wygodnie jako dziś nie żylo.

Gęste lasy, bez dróg, zwierzem zapełnione,
Były wszędzie, dziś już bardzo wytrzebione.
Żubry, tury, łosie, wilki, bobry, rysie,
I niedźwiedzie liczne wszędzie mnożyły się.

Rzeki i jeziora, wtedy większe były,
W których ryb rozmaitych wielkie mnóstwa żyły.
W lasach dzikie pszczoły w barciach się roiły,
Częścią Polski w ówczas zwał się nasz kraj miły.

Tysiąc lat schodziło, w Szląsku ciemno było,
Bo tu chrześcijaństwa światło nie świeciło.
Książę polski, Mieszko, kazał tłuc i palić
Pogańskie bałwany i Jezusa chwalić.

W ten czas w Smogorzowie smoka Bogiem miano,
l same mu dzieci codziennie dawano.
Szląsk nasz byłby jeszcze w dłuższe wieki dziki,
Lecz krzyż pierwszy stanął we wsi Krzyżowniki.

Ztamtąd biskup Gotfryd w mieście Smogorzowie
Zaczął najprzód głosić o niebieskiem słowie.
W tej stolicy kraju, kiedy smok zaryknął,
Lud w Głuszynie głuszał, głos w Rychtalu niknął.

“Cóż to znaczy? Pyta biskup zadumiony,
Że ten zamek czarnem suknem otulony?”
“Jest to znak żałoby – książęcia naszego,
Że ma dać smokowi syna jedynego. “

” W trzech dniach smoka zwalczę, jeśli uwierzycie “
W Boga prawdziwego i chrztem to stwierdzicie. “
Przez trzy dni modlił się i pościł mąż święty,
A djabeł ryczał jak lew, w smoku przeklęty.

Zwyciężył Gotfryd smoka krwiożerczego,
I kościół wystawił z drzewa brzymowego.
Do dziś dnia tam jeszcze nazwy pozostały,
Smocza jama, chodnik i staw niegdyś mały.

Tam ten biskup także szkołę wybudował,
I w pańskiej winnicy gorliwie pracował.
Ponim jeszcze czterech tam biskupów było,
I z tamtąd się światło na Szląsk rozszerzyło.

Król Kazimierz Polski, bliżej nad granicą,
B y c z y n ę ozdobił biskupią stolicą.
Tam też dwóch biskupów jeszcze pracowało,
Zanim miasto Wrocław stolicą się stało.

Wróćmyż do naszego znowu Smogorzowa,
I do serc przyjmujmy nader ważne słowa.
Roku tysiąc ośmset pięćdziesiąt czwartego,
Z wieczora o ósmej, lipca dziesiątego,

Kościół w Smogorzowie bez piły stawiany
– Zgorzał i ma być zaś nowy murowany.
Ach! Mili Szlązacy! Niezapominajce
Smogorzowa, lecz się chętnie nań składajcie.

Choć nie talarami, przecież grajcarami,
Chciejcie dopomagać a Bóg będzie z wami.
Mak jest drobnem ziarnkiem, lecz ziarnko do ziarnka
Składając, wnet będzie nastrzeszona miarka.

Jako na ten kościół my mierzyć będziemy,
Taką zaś w potrzebie miarę odbierzemy.
Kościół piękny z wieżą, fenigowym zwany
Może za skazówkę nam być mianowany.

Dawajmyż więc chętnie, na co powiedziałem,
Bo ku temu właśnie wiersze te pisałem.

Pobierz artykuł:

  1. Tadeusz Wincewicz “Twórczość Józefa Lompy” – Nr 20 (138) Namysłowski Kurier Lokalny, 4 listopada 2021 – zdjęcie artykułu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *